czwartek, 16 października 2014

nareszcie

Już jest.
A właściwie będzie - od 5 listopada w księgarniach.

Dziękuję Wam, że zaglądaliście tu, zadawaliście pytania, dzieliliście się swoimi przemyśleniami. Bardzo dziękuję.


42 komentarze:

  1. Pani bloga zaczęłam czytać kilka miesięcy temu. Przeczytałam cały.. 2 razy, jeśli książka jest tak samo dobra- przeczytam od deski do deski :). Szkoda że już Pani nie pisze, bardzo ciekawa jestem gdzie dalej prowadzi ta antykonsumpcyjna ścieżka ;). Liczę na nowe posty!
    Pozdrawiam
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za dobre słowo:-) z tak wyraźnie wytyczonej ścieżki trudno zejść, więc generalnie wciąż na niej jestem. mam nadzieję, że książka nie zawiedzie.

      Usuń
  2. O , podskakuje z radosci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie radość, ekscytacja i trochę lęku:-)

      Usuń
  3. O!!! Przeczytałam Pani bloga od deski do deski - tak się cieszę, że teraz będzie książka! A czy wyjdzie ebook?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a można wiedzieć kiedy?

      Usuń
    2. tego nie wiem, ale wydawca z pewnością wie:) http://www.mamania.pl/kontakt.html

      Usuń
    3. i ja też już wiem:-) w drugiej połowie listopada.

      Usuń
  4. W której księgarni w Warszawie można kupić Pani książkę? Byłam dziś w empiku i nie ma :((.
    Za to wg bestsellerów powinnam: schudnąć-najlepiej na diecie bezglutenowej, nauczyć się gotować różne szalone potrawy i nauczyć się ubierać ( bo zapewne nie umiem)...i zacząć czytać romanse! OMG!
    Sprzedawca któremu wyjaśniłam o czym książka jest..zrobił minę dziwną i powiedział że nie mają.... Może nie pasuje im do konsumpcyjnych promocji świątecznych :P

    Podejrzewam na spotkaniu autorskim we wtorek książka będzie do kupienia, ale nie wiem czy wyjdę z pracy na tyle szybko żeby tam dotrzeć :(. A chciałabym bardzo! W dodatku z przeczytaną ... a tu nie ma gdzie kupić!

    Pozdrawiam i proszę o pomoc!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga B.,
      zasięgnęłam języka i dowiedziałam się, że książka fizycznie powinna być już w księgarni Warszawianka, na Senatorskiej 40 (Plac Bankowy), ale pewnie lepiej będzie tam zadzwonić. No i książka na pewno będzie w Tarabuku.

      Usuń
    2. Pojadę jutro sprawdzić. Dziękuję za wieści!
      B.

      Usuń
    3. Zadzwoniłam. Pojechałam. Kupiłam. Przeczytałam.

      Choć ręka zadrżała gdy płaciłam za Mniej, cieszę się że mam ją w domu(od ponad roku staram się nie kupować książek). Miesiąc temu przeprowadziłam się do Warszawy, na Czerniaków-więc z ołówkiem i notesem podkreślałam opisywane przez Panią miejsca, nazwy i możliwości.
      Zarobki nie rozpieszczają, więc idea oszczędzania jest w moim przypadku koniecznością, ale historie opisane przez Panią dodają otuchy i siły. Na początku roku wyjeżdżam na 'wyjazd życia" wracam pod koniec marca z wykorzystaną do dna kartą kredytową.

      Kiedy od kwietnia (przypadek?:P) zacznę swój rok/dwa bez kupowania, czas spłacania podróży, szukania lepszej pracy, nowego układania życia - znowu będę czytać Mniej. Mam też nadzieję, że znowu będę mogła czytać Pani bloga. Że będzie to miejsce gdzie inni czytelnicy będą mogli podzielić się tutaj własnym doświaczeniem z takiej antykonsumpcyjnej drogi. Podejrzewam że każdy myśli o tym po przeczytaniu książki- niezależnie od tego jak bardzo jest poza systemem- bo pewnie zawsze można 'mniej' :).

      Pozdrawiam.
      B.

      Usuń
  5. skończyłam czytać. zupełnie nie w duchu minimalizmu (bo już z tydzień temu) - szybko i zachłannie :) i, serio, dawno nie czytałam czegoś, co tyle by mi dało. po pierwsze - temat. po drugie - ujęcie go: nie w sposób poradnikowo-cukierkowo-lakierkowy, tylko zwyczajnie, po prostu (no, ale ja wiedziałam, jak piszesz i wiedziałam, że tu się nie rozczaruję). po trzecie - forma reportażu, a ja ją bardzo lubię. po czwarte - bohaterowie, bardzo ich polubiłam. nie wiem, czy Ty masz szczęście trafiać na tak fajnych ludzi, czy masz szczęście tak ich spostrzegać - ale są naprawdę bardzo fajni. żałuję, że nie uczestniczyłam w eksperymencie razem z wami, choćby po to, by zostać tak ładnie opisanym. po piąte - statystyki, fakty, liczby. dobrze, że są, dobrze, że są tak ładnie wplecione. po kolejne - nie wiem, jak, ale ta książka dała mi jakiś oddech i ukojenie, działała na mnie wręcz terapeutycznie i sprawdzała się jako pocieszacz (przy niewielkich dołkach, przedzimowym spleenie, porannym zniechęceniu w autobusie). bardzo dziękuję za to doświadczenie. i bardzo pozdrawiam. a.
    ps. celowo kupiłam książkę, nie czyhałam, aż pojawi się w bibliotece, chciałam mieć na zawsze i do pożyczania ludziom. nie żałuję
    ps. 2. czy teraz może odgruzujesz bloga?
    ps. 3. i znalazłam tylko 2 błędy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie..odgruzowanie bloga jest potrzebne :). My czytelnicy bardzo chcemy!

      Usuń
    2. A., piękna recenzja, dziękuję:-)
      Możesz mi wysłać na mejla info o tych błędach? martasapala@gmail.com Bardzo będę wdzięczna! Uściski.

      p.s. O odgruzowaniu myślę, nie wiem jednak czy w tej formie czy innej. Na pewno dam znać.

      Usuń
  6. Bardzo intryguje mnie temat hiperkonsumpcji, a jeszcze bardziej to, ile osób dostrzega ten problem. W przyszłym tygodniu lecę szukać tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam bloga na jednym wdechu miesiąc temu i czekam, potupując z niecierpliwości na książkę, a tu przyszła mi jakaś płyta z filmem...czas reklamacji 4 tygodnie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uch, przykro.
      ale z drugiej strony zaciekawiło mnie jaki film przyszedł w zastępstwie:-)

      Usuń
    2. "Niebo istnieje naprawdę'":)

      Książka z reklamacji doszła pod koniec grudnia - przeczytałam ją w Sylwestra - to był bardzo udany Sylwester;)

      Usuń
    3. sugestywne:-) cieszę się, że "mniej" dotarło!

      Usuń
  8. właśnie słucham w Trójce :)
    pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczna, właśnie ją przeczytałam. Sprzatajac w kuchni znalazłam 5 paczek ryżu, 3 jaglanki, 2 gryczane itd. Mieszkamy we dwie, ksiazka dała mi do myślenia,dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słuchałam Cię dziś w Dwójce i nabrałam ochoty na przeczytanie książki... najchętniej bym ją pożyczyła - w duchu antykonsumpcyjnym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyczenie (albo podłączenie się do łańcucha wymiany) to rozwiązanie, które też mi się podoba:-) Cieszę się, że złapałaś dziś Dwójkę - prowadząca Katarzyna Nowak świetnie poprowadziła tę rozmowę, to była wielka przyjemność.

      Usuń
  11. Dobry wieczór!

    Serdecznie dziękuję za książkę.

    Pozdrawiam,
    Anita
    :)

    OdpowiedzUsuń
  12. gdzie można kupić ebooka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno był na virtualo.pl, widziałam też w Empiku.

      Usuń
  13. A ja mam takie pytanie. Gdyby wszyscy myśleli w sposób minimalistyczny i nie "kupowali tego", to jak sprzedałabyś swoją książkę? Gdyby kupiła ją tylko jedna osoba i podzieliła się nią z resztą Polski... Nie zarobiłabyś na niej zbyt wiele. Tak samo jak producenci wszystkiego innego. Kupowanie napędza gospodarkę. Fakt, zbędna konsumpcja to głupota, ale tak działa biznes, tak ludzie się bogacą i tak tworzenie czegokolwiek ma sens. Również Twoja książka. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo ciekawe pytanie, bo zahaczasz nim o kilka kwestii. Dlatego wrzucę kilka luźnych myśli, które mi się wyświetlają w głowie, gdy o nim myślę.

      Rozumiem, że piszesz o konsekwencjach sytuacji w której wszyscy ograniczają swoją codzienną konsumpcję do zera - raz, że to niemożliwe, wszyscy mamy przecież jakieś potrzeby, totalna samowystarczalność w tym zakresie jest niemożliwością, a dwa, że nie czuję, ani nie czułam się nigdy się rzeczniczką takiego pomysłu. Ani tu, ani w książce.

      Moje "nie kupuję tego" było (i nadal w pewnym stopniu jest) punktem wyjścia do refleksji nad tym jak wyglądała moja (i moich wspólników) relacja z własną zakupową codziennością, narzędziem, które pozwoliło mi i nam, w trakcie tego procesu, zobaczyć swoje faktyczne potrzeby poddawane różnym naciskom, zewnętrznym oraz wewnętrznym, a nie hasłem nawołującym do zakupowego ascetyzmu na każdym polu.

      Ja lubię czuć, że swoimi zakupowymi wyborami (jeśli decyduję się teraz na klasyczne zakupy, a nie szukanie alternatywy) faktycznie wspieram tych, którzy wytwarzają rzeczy bądź dostarczają usługi jakich mi potrzeba. że to co wytwarzają/oferują jest uczciwe. Czasem prowadzi to do tego, że moje zakupowe decyzje stają się w pewien sposób polityczne, ale mi z tym dobrze:-)

      Zastanawiam się też teraz nad "kupowaniem, które napędza gospodarkę", o którym wspominasz akurat w kontekście zarabiania na własnej twórczości. W książce poddaję w wątpliwość sens haseł (w tym również właśnie tego, które pojawia się w Twoim komentarzu), którymi jesteśmy stymulowani zakupowo od ćwierćwiecza. Bo jak się właściwie wzrost PKB przekłada na jakość naszego codziennego życia? Nas wszystkich, tych co mają więcej i tych, którzy mają mniej? Z tego jak wygląda sytuacja na świecie (dotycząca dystrybucji tzw. dobrobytu) wynika, że to nie jest takie proste, że gdzieś w tej hurrakonsumpcyjnej retoryce jest błąd.

      Nie potrafię się ustosunkować do kwestii „wiele” o której wspominasz w kontekście zarabiania na twórczości. Najbardziej zależy mi na tym, żeby moja książka była punktem wyjścia do refleksji i rozmów. Oczywiście cieszy mnie to, że jest kupowana, ale jeszcze bardziej cieszy mnie, że jest czytana i że niektórych z Was, którzy ją czytają, chce się dyskutować o zawartych w nich treściach. Oraz zadawać pytania, za które bardzo dziękuję, bo zmuszają mnie do myślenia:-) Pozdrawiam równie serdecznie.

      (Pisząc odpowiedź, zatęskniłam za blogowaniem:-))

      Usuń
  14. Odkryłam dzisiaj Twojego bloga i cały dzień bardzo przyjemnie upłynął mi na jego przeczytaniu. Jestem na etapie dopasowywania świata do siebie, więc stał się dla mnie kolejną inspiracją do przemyśleń. Bardzo dziękuję! Ania

    OdpowiedzUsuń
  15. Serdecznie gratuluję książki! Jak dla mnie temat zawsze na czasie.
    Zamówiłam ją sobie u męża na gwiazdkę (po przeczytaniu recenzji w obcasach).
    Kolejka do czytania już się ustawiła-widać, że książka w społeczeństwie była potrzebna:)
    A dodatkowo cieszę się, że odnalazłam blog.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    JJ

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzisiaj trafiłam na twój blog ,przeczytam go bo cieszę sie że trafiłam na tę SAPAŁĘ:) Książkę zamówiłam w ksiegarni matras od razu jak się dowiedziałam że jest i pochłaniałam ją łapczywie .Dobrze ujełaś temat -minimalizm nie jedno ma imię.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam. Właśnie skończyłam czytać książkę "Mniej". Wypożyczyłam ją z Miejskiej Biblioteki (dokładnie z półki z nowościami), a jakże:-) Bardzo inspirująca lektura. Dziękuję! I wspaniale napisana. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń