piątek, 31 maja 2013

139

Jej teksty, czytane w sieci, dodały mi kurażu gdy w zeszłym roku zaczynałam z domową uprawą warzyw.
W najnowszym wydaniu smacznego pisma o smacznym jedzeniu Anna pisze o warzywniakach w wersji mini. Na parapecie, na balkonie albo na fragmencie dachu. Konkretnie pisze. I sensownie. Czytajcie, bo Anna zna się na balkonowej uprawie jak mało kto.

4 komentarze:

  1. Z lekką zazdrością podczytywałam Twoje relacje o balkonowym, a potem sąsiedzkim ogrodnictwie. Nic chyba o tym domownikom nie mówiłam, a w dzień dziecka moja pierworodna, zajadając pierwsze truskawki, mówi do mnie: "mamo, a może zrobimy ogród? no wiesz, taki wspólny, na bloku". Dopytuję się, gdzie by go chciała zrobić i ostatecznie stanęło na tym, że na podwórku. Chyba się jej mocno udzielił duch "zrób-to-sam" (albo inaczej: "zrób to, wykorzystując świetną siłę roboczą, jaką mogą być rodzice"). Na tyle, że mnie już to przerasta, ale widać każde kolejne pokolenie idzie krok do przodu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i co? robicie:-)? bardzo polecam grządkę podwyższaną, oszalowaną czymkolwiek (nie muszą być deski, może być obłożenie ze sporych kamieni) - wtedy można nasypać nieskażonej ziemi uprawnej.
      nasz ogródek okazał się zadziwiająco łatwy do zorganizowania; idea się spodobała zarządowi wspólnoty i nawet pan administrator się zaangażował, a ostatnio zauważyłam przy grządce ładnie zrobioną tabliczkę: ogródek warzywny dla dzieci.
      znaczy: więcej osób się identyfikuje z nim:-)

      Usuń
    2. chcieć bym chciała, ale to już jak dokonam jakiegoś downshiftingu bez dążenia do minimalizmu z konieczności, na razie zasuwam tyle, że jak by mi ktoś po pracy kazał kopać grządki, to bym się chyba popłakała, albo zasnęła nad grządką ;-) może w przyszłym sezonie?

      Usuń
    3. a widzisz, kochana, i tu widać zalety podwyższanej grządki; natyrasz się przy zbijaniu szkieletu i przesypywaniu ziemi, ale kopanie ograniczone do minimum (trzeba jedynie wykopać dołki na boczne słupki, które trzymają całą strukturę na miejscu). podlewanie, dzięki brytyjskiemu latu które mamy tej wiosny - również. jak sobie grządkę wyściółkujesz, to i z chwastami nie będziesz się borykać. sadzenie i sianie - to sama przyjemność.
      na razie jedynym zabiegiem pielęgnacyjnym jaki wykonałam było przycięcie jednego z ogórków, który dostał prawdopodobnie piłką. i się zapadł od tego w sobie.

      Usuń