piątek, 31 maja 2013

138

Jeśli nawet Reckitt Benckiser zabiera się za organizowanie swap party to oznacza że wymiana, jako zjawisko zarazem społeczne i ekonomiczne, właśnie przechodzi z niszy do loży. To że biznes sięga po oddolne, gotowe (bo przecież oparte na doświadczeniu setek członków danej społeczności) rozwiązania, nie jest niczym nowym. Mimo, że wstęp na swap party jest za darmo, jego organizator, producent płynu do prania, który - wierząc reklamom - sprawia, że prane w nim ciuchy zamiast się starzeć, młodnieją, nie robi tego za darmo. Ciuchy prać trzeba - najlepiej w płynie, który kojarzy się z miłą okolicznością ich pozyskania. Stawiam na to, że uczestnicy wymiany podczas eventu będą mieć okazję zapoznać się z pełnym spektrum środków piorących Reckitt Benckisera, pobrać próbki Perwolla do wszystkich możliwych wsadów i nasiąknąć konsumencką wdzięcznością. Wszystko po to by później, przy półce w supermarkecie, dać wdzięczności się zmaterializować i sięgnąć po właściwą butelkę.

***

A w Dużym Formacie materiał o Wymienniku; w dniu w którym gazeta się ukazuje, administracja zamieszcza na fejsbukowym fanpejdżu prośbę o zwolnienie tempa, od ilości napływających zgłoszeń grzeje się serwer. I nareszcie! - myślę sobie - bo w Polsce, w przeciwieństwie do pogrążonej w kryzysie Hiszpanii czy Grecji, wymiana usług i towarów wciąż jest albo środowiskową zabawą, albo wstydliwym surogatem kupowania. Tymczasem życie oparte o wymianę (choć częściowo) pozwala urealnić swoją codzienną konsumpcję. Wyekstraktować faktyczne potrzeby, dostrzec faktyczną wartość własnego czasu, zacząć cenić swoją i cudzą pracę. Kto, wchodząc do sieciowego sklepu i ściągając z wieszaka kieckę za dwie stówy, stojąc przy kasie, przelicza jej wartość na godziny własnego przepracowanego czasu? Kto, wyciągając portfel, konfrontuje sam siebie z równaniem: kiecka = dwa pełne dni pracy? Ja sama, decydując się na transakcję z użyciem pieniądza (albo jego plastikowego substytutu) na ogół automatycznie odcinam się od tego typu refleksji. Wchodząc zaś w klasyczną wymianę (dobro za dobro, usługa za usługę) cały czas jestem w kontakcie ze świadomością tego jak cenny jest mój czas. I że nie chcę go trwonić na coś czego nie potrzebuję.

W codziennej ekonomicznej rzeczywistości mało jest rzeczy tak realnych (i tak sprawiedliwych) jak wymiana.

Czy biznesowi uda się ją zawłaszczyć?

2 komentarze:

  1. witaj!! bardzo się cieszę, że znowu na ciebie trafiłam w odmętach internetowych, bo na blogu, którego znalam ilubilam-haslo. A z kolei jesli chodzi o wymiennik- ja się z niego , jako ideo, tez ucieszylam, ale niestety okazalo sie,ze we Wroclawiu to w zaden sposob nie chce dobrze zadzialac...:-( moze z czasem zaiskrzy...

    dziękuję za inspirującego bloga! dobrego popoludni! M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! cieszę się, że coś Ci mogłam dać:-)

      Usuń