piątek, 8 marca 2013

116

W tym sklepie za jedno nasiono którejś z ekscentrycznych odmian pomidora (które urodą przypomina ogórka, mandarynkę albo owoc strzelającej w paluchach śnieguliczki) trzeba zapłacić 50-60 groszy. Nasiono zostanie dostarczone pocztą, w zgrabnej strunowej torebeczce. Detalicznie, w komplecie z 9 podobnymi.
Tutaj identyczne nasiono, pakowane po 500 sztuk, kosztuje 5 groszy.
Zgadza się, że dziesięciokrotne przebicie to marża 1000 procent?

Pieniądze są wszędzie tam gdzie kiełkują trendy. Każda dziedzina życia to pole do popisu dla tropicieli zalążków nowych konsumpcyjnych kierunków, które natychmiast po tym jak zostaną namierzone, przechodzą w ręce marketingowych hodowców. Chucha się na nie i dmucha, pielęgnuje, segreguje, zaszczepia w odpowiednim środowisku, aż urosną, zakwitną i przekształcą się w potrzeby. Od kilku sezonów w krajach Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych modna jest samowystarczalność domowo-ogródkowa; w Polsce, kraju gospodarnych działkowiczów, dopiero zaczyna się proces nobilitowania jej do rangi zajęcia, które jest nie tylko pożyteczne, ale i modne. A skoro jest modne to potrzebuje odpowiedniej oprawy. 

W procesie hodowania trendu liczy się wiele czynników: wizerunek, odpowiednie towarzystwo, język. Moja matka do spulchniania ziemi między rządkami wschodzących roślin używała haczki. Ja mogłabym robić to "szlachetnie zaprojektowanym kultywatorem ręcznym ze stali nierdzewnej, z jesionową rączką". Gromadziła nasiona (te, które zebrała sama w poprzednim sezonie, albo dostała od zaprzyjaźnionych działkowych sąsiadów), ja przebieram wśród najnowszych kolekcji mastgrowów. To nie przypadek, że tegoroczne mastgrowy to rośliny popularne dwie, trzy, cztery dekady temu. Niemodne, uznane kiedyś, podobnie jak imiona Wacław i Stefania, za obciachowe, w tym roku - na fali zainteresowania retro-ogrodnictwem - wracają w pachnącym pochodzie. Ogrodowa awangarda to jeżówka, dzwonek, powój, rozchodnik.

Nawet 60-letni Działkowiec, kiedyś zgrzebny, został poddany wizualnej kuracji odmładzającej i czerpie z rzeki trendów: w jego najnowszym wydaniu można przeczytać tekst o tym jakie korzyści płyną z ogrodnictwa w stylu slow. Fajnie, ale czy ogrodnictwo w ogóle może być nie być slow?

Magazyn Better Homes and Gardens, wśród ogrodniczych trendów na 2013 rok wymienia m.in. warzywno-owocowe bukiety (lilie przetykane liśćmi kapusty włoskiej), ogródki ziołowe na parapetach, staroświeckie odmiany kwiatów, zbieranie własnych nasion, hodowanie kurczaków za domem, ogrody społeczne oraz zjawisko nazywane w anglosaskim obszarze językowym "homesteading". Jeśli chcesz być na czasie, bądź gospodarny. W zeszłym roku nauczyłeś się robić pesto z bazylii zebranej z własnej grządki, w tym roku naucz się ten sos wciskać do puszek, tak żeby przetrwał całą zimę (a adres miejsca, w którym zakupisz osprzęt do domowej produkcji konserw, znajdziesz na stronie X).

***

Zapisałam się na internetowe seminarium ogrodnicze. Cena minimalna 15 zł, sugerowana 30 zł. Możliwy wolontariat.

7 komentarzy:

  1. Masz może jakąś radę - jak zacząć? Radę dla kogoś, komu nie rośnie nic (a przepraszam, poza pietruszką z "przylepek"), dla kogoś, kto potrafi każdą roślinę przelać lub ususzyć... Jakieś pomysły? Najprostsza roślina? Coś, co przetrwa wiatr i huragan na odkrytym balkonie? I słońce, i deszcz?
    PS. Tak, ogrodnictwo jest slow, pietruszkę szybciej zjadam, niż wyrasta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten bol 'zabijania' , podpisuje sie pod tymi slowami i zapewne zapisze sie na seminarium (dzieki za link!) , a nuz stanie sie cud ;] Posiadacka bardzo nie zielonych palcow ..

      Usuń
  2. pomidor:-) wytrwały zawodnik. niemal wszystko co posadziłam w zeszłym roku, się na mnie wypięło. on jeden nie.
    jeśli chcesz wyhodować sama rozsadę, siej już teraz. albo poczekaj do maja i kup gotowe sadzonki. jeśli balkon, to odmiany koktajlowe (są specjalne, krzaczkowate, do donic).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za słowo wsparcia. Kiedyś wyhodowałam w gruncie jarmuż i ten eksperyment chętnie bym powtórzyła, bo jarmuż trudno kupić. Nie wiem tylko, co na to dzik, który pomieszkuje na naszym terenie i regularni ryje ziemię.

      Usuń
    2. T., na jarmuż też mam ochotę - ostatnio przeczytałam się, że to kawał superrośliny jest. Miałam do niego ambiwalentny dość stosunek, ale ostatnio jedna z moich mini-wspólniczek poczęstowała mnie samosami z kartoflami i jarmużem. Niechęć się ulotniła.

      Usuń
  3. Szast, na forumogrodnicze.info od badajże 4 lat raz w roku odbywa się wymiana forumowa nasion - w tym roku skorzystało z tego ok. 600 osób. Tam są tak pokręceni pozytywnie wariaci :) że nic, tylko się przyłączyć :)
    Pochłonęłam Twojego bloga w jeden dzień - odczucia ma ambiwalentne, ale na pewno warto było przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Wam, Łosie :-) Bardzom ciekawa Twych ambiwalencji; podzielisz się?

      Usuń