wtorek, 26 lutego 2013

113

Temperatura rośnie, ziemia mięknie, pulchnieje, zaczyna oddychać, z jej powierzchni znikają grudkowato-lodowe strupy. Przenoszę z balkonu do mieszkania jedną z glinianych donic z zeszłoroczną, wyczyszczoną z korzeni zawartością, rozcieram palcami grudy, rozkładam nasiona, podlewam. Potem długo myję ręce. Dziś przez czarną powierzchnię przebijają się zielone pręciki. Nowy cykl - start; błąkam się po sieciowych sklepach ogrodniczych i myślę czym by tu ten start uhonorować.

***

Drugie podejście do warzonego w domu piwa - bdb. Jest równowaga w smaku, jest i gaz. R. postanawia nasz pokojowy, pachnący urobek przed zabutelkowaniem potraktować miodem; wspólnie z Dzikiem (chłopczyk podaje mi puste butelki, a ojcu - kapsle) napełniamy 40 flaszek. Oj, ta partia nie będzie stać w piwnicy tak długo jak poprzednia, a zestaw domowego piwowara, wypożyczony od K. i O., na stałe zagości w chałupie*.

***

W Mokotowskim Centrum Integracji Mieszkańców: warsztaty z efektywności osobistej. Bezpłatne, organizowane przez Fundację Rozwoju Rodziny, dofinansowywane przez miasto. Dostaję się do szczęśliwej czternastki (w pierwszym dniu publikacji ogłoszenia o warsztatach w necie zgłasza się 40 osób). Maszeruję rano przez zaśnieżone Wierzbno. Mam w sobie satysfakcję i obawę jednocześnie: czy będzie biznesowo? demagogicznie? paździerzowo? przypadkowo? z garnkami, kołdrami, banerami sponsorów?
Jest... doskonale. Czysto, uczciwie, bez prób zakamuflowanej sprzedaży.
Trenerka pewną i kompetentną ręką przeciąga grupę przez prawie trzygodzinny, intensywny proces, wygniatając grupę hurtowo i detalicznie. Zadaje domową robotę: mam przez sześć dni notować na co poświęcam każdy kwadrans kolejnej świadomie przeżytej godziny. Notuję więc. Efekt mnie zaskakuje, bo dowiaduję się o sobie czegoś nowego (niezbyt wygodnego). Kompletnie za darmo. 
- Ludzie nie szanują tego za co nie muszą zapłacić. - mówi E., aktywistka społeczna, z którą spotykam się dzień później. Ja też nie szanowałam. Kiedyś. Czy nowo nabyty stosunek pozostanie ze mną na dłużej?

* - Chałupa - właśnie. Pojawia się myśl. Tak rewolucyjna, że wręcz niedorzeczna. Na razie ją uważnie oglądam(y). To progres, bo rok temu pomysł o podobnym charakterze nie miałby szansy nabrać wyraźnego kształtu, zostałby zmiażdżony przy pierwszej próbie przeciśnięcia się z podświadomości. A teraz? Witaj, myśli, paś się, myśli, obaczym co z ciebie wyrośnie.

2 komentarze:

  1. Ciekawy to zadanie domowe .
    Byly jeszcze moze inne zlote mysli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jedna jest na razie najzłociejsza:-)

      Usuń