piątek, 22 lutego 2013

112

Intimissimi przy ruchliwej ulicy. W witrynie plakat ze zrecyklingowanego, szarego papieru. Biusthalter, tiszert, gacie. 12 zł, 8 zł, 4 zł. Zielone hasło: wspieraj recykling. Wspieraj, pozbądź się starego, a pozyskasz środki na nowe.
 
Gdy segreguję zawartość bieliźnianej szuflady, myślę o jednym: czy Intimissimi zapewniło swoim sprzedawczyniom komplety rękawiczek, w których będą przeliczać delikatne artefakty? Nie. Proceder odbywa się praktycznie bezdotykowo. Przy kasie stoi kontener, kształtem przypomina urnę wyborczą. Otwór jest zasłonięty czarnym rozciętym na krzyż kołnierzem; wciskam do środka dłoń z każdym pojedynczym dessoussem, a ekspedientka głośno liczy. - Jeden, dwa, trzy... - Bal maturalny, studenckie wakacje w Bieszczadach, prezent od mamy, prezent od M. - Dziewięć! - uśmiecha się, odprowadzając wzrokiem dłoń z ostatnią sztuką. - Nieźle, ale panie, które były u nas wcześniej, wrzucały dwa razy tyle
W kontenerze lądują jeszcze dwie złachane na śmierć bluzki. Sprzedawczyni odlicza talony; gdybym chciała z ich pomocą zrobić w Intimissimi tańsze, ekologicznie zaangażowane zakupy, musiałabym nabrać towarów za 600 zł. 
Talonów za stare majtki nie da się bowiem wymienić na nowe; można nimi jedynie regulować 20 procent należności. O ile towary nie będą przecenione, ani objęte promocją: - Nie opłaca się zużywać talonów do zakupu majtek. - ściszonym głosem mówi ekspedientka. - Trójpak ze stałej promocji wychodzi taniej.

Cała operacja zajmuje nie więcej niż 5 minut. - A teraz – uśmiecha się szeroko sprzedawczyni. - Teraz zapraszamy na zakupy*. Chowam talony do torby: - Może później?

***

- Widzę, że pani kiedyś do nas przychodziła. - młoda dziewczyna na powitalnym stanowisku Głównej Czytelni na Koszykowej biega wzrokiem po ekranie monitora. - Ale karta już dawno wygasła. 
Jestem tu po siedmioletniej przerwie. Biegam z pierwszego piętra na drugie, z powrotem, a potem jeszcze raz na dół. Formalnościom musi się stać zadość; nie mogę zasiąść przy jednym z ponad stu stanowisk, odpalić lampki z zielonym kloszem, legitymując wyłącznie dowodem. Legitymacja, rewers, indywidualny kod do wi-fi ("Proszę go nie zgubić. Jest ważny przez 5 lata"). Termosy, zawinięte w papier kanapki, cukierki – zostają przy wejściu, na półce pod kartką „Zakaz wnoszenia jedzenia i picia na salę”.
Na parterze kącik internetowy. 12 stanowisk. 90% użytkowników to mężczyźni. Na monitorach: pasjans, gra sieciowa, Allegro. Ostry zapach. Kartka na ścianie: „Szanujmy siebie nawzajem. Za niewłaściwe zachowanie wydajemy pisemny zakaz wstępu na salę”. Jeden z użytkowników podchodzi do informacji. Jest zdenerwowany, mówi głośno: - Dlaczego wyłączacie internet co 15 minut? Właśnie się zalogowałem na konto bankowe i dupa. I co mam teraz zrobić? Komputer ze mną nie współpracuje. Wymagam żeby współpracował.
Dziewczyna patrzy się na niego długo, mówi, że nic nie może z tym zrobić. Gdy nieznośny petent odchodzi, odwraca się do koleżanki: - Słyszałaś? Komputer z nim nie współpracuje. Niech sobie kupi taki co będzie współpracował. Ech. - przewraca oczami. - Tobie też się wyłącza internet?

***

Urodziny A. 
Przynoszę chleb - wyszedł doskonale, do ciasta dodałam mielonego rozmarynu. A. odkraja piętkę, smaruje masłem zmieszanym z miso. - Pycha. - oblizuje się – jaki to? - Orkiszowy. - odpowiadam. - Akurat. Nie możesz mieć pewności, co oni do tego sypią. - mówi. - Ależ wiem. Samodzielnie sypałam.

***

* Oddelegować emerytowaną bieliznę, która najlepsze lata ma za sobą, do przekwalifikowania się w materiał izolacyjny? Kusząca perspektywa. A. pisze o tym na Ulicy Ekologicznej. Zrobić to i uniknąć wmanewrowania się w niepotrzebne zakupy w chudym dla handlowców okresie (ważność talonów kończy się tuż przed startem letnich wyprzedaży)? Oddać, jak podpowiedziała mi B., talony dziecku. Niech się bawi w robienie zakupów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz