czwartek, 8 listopada 2012

78


Gdyby spojrzeć na ostatnie dwa tygodnie z boku, można by je uznać za kompletną porażkę. Trzy kawy ze spienionym mlekiem sojowym, pięć herbat, kawałek ciasta (na kruchym spodzie, z rabarbarem, dla natychmiastowego cukrodoładowania umęczonej Pani Weny). Wszystko, o zgrozo, nie we własnym domu, ale w kawiarni w budynku, prowadzonej przez sąsiadkę.

Kolejna z prób niezaliczona. Upadek więc. Bezsprzecznie. I to na takim podłożu; mój prywatny Rubikon wypełniony jest spienionym w kawiarnianym ekspresie mlekiem! Ale efektem jego przekroczenia jest relacja z życia 10 rodzin, które tak i my, dobrowolnie poddały się doświadczeniu półrocznego auto-ograniczenia; zapis będzie można za czas jakiś przeczytać w jednym z tytułów. Prasowych.

Kawiarnia okazała się być nie tylko sprawdzianem, moim zastępczym własnym pokojem; ciężko pracować w tym właściwym, gdy się dzieli się go z wymagającym kontaktu dwulatkiem. Oblizując piankę i tłukąc w klawisze, zastanawiałam się czy dałabym radę robić to na laptopie na ławce w listopadowym parku? Pianka z termosu, paluchy w mitenkach, klawisze podświetlone czołówką? Nie sprawdziłam tego, wybrałam Brak Wysiłku.

Gdy tekst był już zesłany, pojechałam do A, która położyła na stole trzy wyłuskane ze sreberka czekolady. Z morską solą, z chilli, z wasabi. - Niekupowanie niekupowaniem, ale ty weź zobacz, jakie fajne rzeczy można czasem w tych sklepach dostać.

W skrzynce znalazłam mapę Helsinek, z wklejonym między kartki kluczem do mieszkania Jaany. Bezgotówkowa wymiano domów, witaj!

3 komentarze:

  1. Mogłaś jeszcze poszukać w najbliższym otoczeniu np. osoby/rodziny pracującej z kawowym eksepresem na stanie i korzystać z mieszkania podczas nieobecności domowników;)
    Praktykowałam kiedyś podczas choroby, niegłupia metoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lominia - całkiem niezły pomysł!

    Na artykuł czekam z niecierpliwością - powiedz tylko gdzie i kiedy. Na relację z Helsinek również....

    OdpowiedzUsuń
  3. Lominia pomysl jest swietny. Na pewno go nastepnym raem wykorzystam; juz sie dogadalam z potencjalnymi posiadaczami.
    Tu zadzialal mechanizm: to co najmniej nowatorskie, jest najprostsze. Wydawalo mi sie, ze jestem juz niezle w zakupowanym minimalizmie utwierdzone, ale caly czas znosi mnie na znane, konsumenckie tory.

    Aube, Polityka, najblizsza sroda.

    OdpowiedzUsuń