wtorek, 16 października 2012

75

Dziś Światowy Dzień Żywności. Jak go świętować? Zajrzyj tu.

Ja dosypuję mąki do zaczynu na chleb, którym podzielę się dziś wieczorem z dwoma wspólnikami z Wymiennika.
Idę z chłopczykiem do Tesko po czerwoną kapustę; dziś będziemy jeść kooperatywną gęś, którą przywiozłam w piątek z Kołudy i upiekłam, wcześniej instalując w jej wnętrzu kilka jabłek od O. 
Zasypuję cukrem rajskie jabłuszka, zerwane kilka dni temu w Dolince Szwajcarskiej.
Miksuję brzydkie banany* z jogurtem made at Sielce, schładzam je, Dzik podnosi kubeczek dwiema łapkami, oblizuje się i krzyczy "Dobe!".
Przy śniadaniu studiujemy z R. instrukcję warzenia piwa z procesem zacierania. Słód pszeniczny -ok. Ześrutowany - ok. Temperatura 47 stopni C - ok. 15 litrów wody? Stop. Dzięki pomocy naszych warzących piwo przyjaciół, mamy wszystko co potrzebne do odpalenia domowego browaru, oprócz... 15-litrowego kotła. R. zagląda do najniższej szuflady i ogląda nasze stalowe garnki - niegdysiejszy parapetówkowy prezent od mojego brata. Największy ma pojemność 6 litrów. - Może podzielimy słód i chmiel na 3 części i będziemy warzyć w 3 garach naraz? - pyta.

Wyrzucam do kosza ćwierć pudełka śmietany. Auć.

* - Parę dni temu, przy kremie z buraków rozmawialiśmy z A. o tym jak zwykły człowiek może brać odpowiedzialność za skutki swoich zakupowych decyzji. - Może kupować brzydkie banany. - powiedział R.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz