poniedziałek, 8 października 2012

72

Barierki, barczyści ochroniarze, hostessy w czerwieni, z koszykami pełnymi szeleszczących gratisów. Kolejka. Trochę już zmęczona czekaniem (jej formowanie zaczęło się kilkanaście godzin wcześniej), ale czujna i napięta. Wypełnia przestrzeń między barierkami, faluje, pulsuje. Ekstraktuje najsłabszych; tłum wyciska ich na obrzeża kolejki, przekazuje prosto w wyciągnięte ręce ochroniarzy. Kolejkowy stage-diving.
Gdy otwierają się drzwi sklepu, kolejka zaczyna się zagęszczać i naprężać; ochroniarze muszą opierać się o barierki całymi ciałami. Inaczej by runęły. Kolejka ściska się i rozpręża, charczy, krzyczy, skanduje, już nie koncert rockowy, ale taniec wojenny głodnych konsumentów! Chcemy telewizorów Philips za 1499 zł, rowerów za 149 zł oraz różowych winogron za 2,99 zł!
Roch Sulima, autor chyba pierwszej antropologicznej analizy zjawiska supermarketu ("Antropologia codzienności"), cytowany w tekście o burzliwych powitalnych promocjach nowych marketów w Polsce, mówi o tym, że walecznymi kolejkowiczami, kłębiącymi się pod dwutysięczną, uruchomioną dziś Biedroną steruje "potrzeba zdobycia tego, czego nie starczy dla wszystkich". Konsumpcyjny atawizm?

Mieszkamy niedaleko najbardziej luksusowej Biedronki w Warszawie. Jeszcze nigdy w niej nie byłam. Kilka dni temu R. napomknął o tym, że słyszał/czytał o tym, że szykuje się w niej (jak i w pozostałych 1999 Biedronach w Polsce) wyjątkowa akcja promocyjna - przeprowadzona na wzór tej, którą portugalski Jeronimo Martins urządził 1 maja w sieci Pingo Doce. Gdy rachunek za zakupy zrobione tego dnia przekraczał 100 euro, był w kasie obcinany o połowę.

Dochodząc do siebie po urodzinowym weekendzie, kompletnie o tym zapomnieliśmy.

***

Syn nasz świętował w sobotę urodziny. Po kilku godzinach między garami a piekarnikiem powstały bezkompromisowe*:

Torty (biszkopt z mąki pszennej z młyna, masła i 10 jajek od szczęśliwych kur, krem z malin, kremówki i mascarpone):  28 zł za sztukę.
Tarta z ziemniakami i porami, pod śmietanowo-jajeczną pierzyną: 22 zł
Tarta z kozim serem, szpinakiem i małymi pomidorkami: 49 zł
Dwie wielkie miski zielonej sałaty z winegretem: 3,5 zł za miskę
Świeżo pieczone gofry z ubitą kremówką i malinowym musem, sztuk prawie dwadzieścia: 1,40 zł za sztukę.
Zużycie energetyczno-wodne policzone z grubsza.

Zawsze myślałam, że to herbata jest produktem, który generuje największy dochód dla restauratora. Może jednak warto by zastanowić się nad otwarciem budy z goframi?

***

Nowy program o pieniądzach w TVN Style. Jedna pani doradza drugiej pani jak się wyswobodzić z kredytowej pętli.
Pani nr 1 proponuje sprzedaż telewizora, który jest jednocześnie najcenniejszym elementem majątku Pani nr 2 i jej największym obciążeniem (został kupiony na raty).
Pani nr 2 staje okoniem.
Pani nr 1 próbuje negocjować.
Pani nr 2 mówi "bez jaj"
Pani nr 1 żegna się, dodając, że w takim razie nie może Pani nr 2 pomóc. Wychodzi. Pani nr 2 odpina mikrofon. Cięcie.
Pani nr 1, przyjaźnie oświetlona, tłumaczy widzom, że telewizorowy upór Pani nr 2 ma swoje zalety. Wraca na plan i przedstawia Pani nr 2 ofertę kredytu konsolidacyjnego oraz pokazuje w sklepie jak wybierać wodę źródlaną. Uśmiech. Rozluźnienie. Pani nr 2 idzie w stronę słońca.

Sponsorem "Zabójców Długów" jest Krajowy Rejestr Długów.

* bezkompromisowe - czyli z najlepszych dostępnych produktów made in Poland; Magda Gessler nie miałaby się do czego przyczepić.

5 komentarzy:

  1. menu urodzinowe wygląda przesmakowicie:)
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowe żarcie to jedyne pole na sobie konsumpcyjnie folguję:-)

      Usuń
  2. Nie posiadam telewizora od paru lat, więc o programie nie wiedziałam. Nie jest to dzieło najwyższych lotów, tu się zgodzę. Jednak ma jedną podstawową zaletę - jest. Do tej pory w polskiej telewizji nie było programów mówiących o długach w inny sposób niż jako przyczynie rodzinnych tragedii. Już zaistniałych.
    Ten program, mówi o tym jak, może na początku w naiwny sposób, ale jednak, do tej tragedii nie doprowadzać.
    I mimo wielu niedociągnięć czysto estetycznych dobrze że jest.

    PS: odwykłam od reklam, więc zwracam na nie uwagę. I te w trakcie programu (przynajmniej w wersji dostępnej na sieci) pokazują, że ścisłą grupą targetową programu są młode matki. Ciekawe czy to wynik analizy w KRD, czy socjologicznych badań internetu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aube, słuszne to co piszesz. Usłyszałam o polskiej edycji kilka miesięcy temu i czekałam z niecierpliwością. Również na prowadzącą, mając w pamięci charyzmatyczną dominę - Gail Vaz-Oxlade z Till Debt Do Us Part.
    Edukacja - jestem na tak, ale mam nadzieję, że P.D. w polskiej wersji nie podryfuje w stronę edukacji na temat usług bankowych.

    OdpowiedzUsuń
  4. A, no i byłam przekonana że Zabójcy Długów to format. A nie! Autorska, polska wersja. Oglądam więc dalej; może w kolejnych odcinkach Anna Ostaszkiewicz pokaże pazura?

    OdpowiedzUsuń