środa, 5 września 2012

60

- Nie chcesz loda? No daj spokój, kupię ci. - pyta A. Akurat przechodzimy pod Europejskim, łypię okiem na szybę lodziarni należącej do imperium braci Gesslerów. Kręcę głową. Upycham w ustach resztkę chrupiącej bagietki, która dopiero co wyjechała z pieca, rozgrzana,  przywrócona do życia, przeniesiona ze stanu głębokiego zamrożenia na wiklinową półkę. W moim żołądku nie ma już miejsca na nic więcej.
- Na pewno nie chcesz? - A. przewraca oczami. - Ech, ty...
Tak, wiem. Ja i mój projekt - ciężko się czasem połapać, kto podejmuje decyzję.

Od 10 dni nie kupiliśmy chleba; dzisiejsza bagietka to rezultat dziury w zaopatrzeniu. Skończył się zapas z poprzedniego pieczenia, a kolejny jeszcze nie zdążył dojrzeć. Mąka wciska się w szpary naszego stołu, nie nadążam z praniem utytłanych w cieście ścierek, a na dolnej półce w lodówce stoi bateria słoików z zakwasem na różnych etapach życia. To nie jest moje pierwsze podejście do wypieku domowego chleba, ale ze względu na to, że potrafię doprowadzić do śmierci z głodu nawet najbardziej wytrzymały zakwas, dotychczasowe próby wprowadzenia chlebowego rytmu w naszym domu kończyły się na fanfarach towarzyszącym pierwszemu bochenkowi. Może tym razem będzie inaczej?

Piekarnik i zmywarka, na którą spada zadanie doczyszczenia umazanych ciastem mis i haków do miksera, chodzą non stop, kolejne torby po mące lądują w koszu na śmieci (niektóre, ku mego rozczarowaniu, z zawartością - oto konsekwencja konsumenckiej łapczywości, przeceniona o 80% mąka chlebowa, którą R. przyniósł w sobotę do domu, okazała się być bogata również w białko pochodzenia zwierzęcego) - zastanawiam się czy pieczenie chleba w domu w ogóle ma szansę być ekonomiczne?

Intryguje mnie Projekt Gospodarni - czy kampania tego typu jest w stanie wpłynąć na sprzedaż środków czystości i szamponów produkowanych przez jej sponsora?



5 komentarzy:

  1. się opłaca jak kupisz niedrogo mąkę - np. sklep Miłomłyn w Białej Podlaskiej - każdy rodzaj mąki (żytnia/żytnia razowa/pszenna/pszenna razowa) obecnie po 2,20 zł/kg. Jak w worku (25 lub 50 kg) to po 2,10.
    Do tego dochodzi koszt energii elektrycznej, pewnie mniej więcej 2kWh, to niech to będzie nawet te 1,5 zł. Wody za grosze, sól też symbolicznie. Ja kiedyś liczyłam, że upieczenie jednorazowo ponad trzech kilogramów chleba (trzy długie keksówki) kosztuje mnie 7 zł, podczas gdy najtańszy razowy na zakwasie kosztował w Wawie 7 zł/kg.

    OdpowiedzUsuń
  2. już żeśmy, idąc za sugestią doświadczonej wypiekaczki domowego chleba, zamówili mąkę z młyna. na początek symboliczne 5 kg; nie mamy w szafie dużo miejsca do przechowywania.
    chciałabym też policzyć faktyczny koszt upieczenia domowego chleba i nie tylko chleba; będę oglądać pod tym kątem wiele kategorii z szeroko pojętego żarcia, które przyzwyczailiśmy się kupować w sklepach bądź knajpach: makaron, pizzę, pasztet, majonez, piwo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, wspaniały blog, linka podesłał mi znajomy. Tematyka mi bliska. Na razie zaczytuję się w kolejne wpisy, a tutaj pozwolę sobie tylko dorzucić prywatę - zrobiłam kiedyś dokładne wyliczenie http://tofalaria.blogspot.com/2011/02/domowy-chleb-drogo-czy-tanio.html (mąka z młyna, łatwa w myciu foremka silikonowa, prąd jednotaryfowy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Tofalaria, cieszę się że wpadłaś i zostawiłaś na siebie namiar! Będę do Ciebie regularnie zaglądać:-)

      Usuń