niedziela, 2 września 2012

57

Jedna z moich przyjaciółek opowiadała mi ostatnio, że w przymusowym ZaDarmo najtrudniejsza jest świadomość, że ma się - z powodówpermanentnego finansowego niedoboru - bardzo ograniczony dostępu do tej części miejskiego (współ)życia, za którą trzeba płacić. Koncertów, kina, teatru, kręgli, basenów, piwa tu, a wina ówdzie.

O dziwo, odkąd dobrowolnie przestawiliśmy się na tryb ZaDarmo, aktywniej uczestniczymy w życiu miasta. Raz, że ponieważ nie przeznaczamy weekendów na zakupy (poza sobotnim obskoczeniem sklepów na dzielni), faktycznie mamy więcej czasu. Dwa, że strategia ZaDarmo sprawia, że jesteśmy bardziej pomysłowi.

Gdyby nie ZaDarmo, nie dowiedziałabym się o istnieniu "koszyków ze sztuką", które można wypożyczyć w łazienkowskiej Starej Kordegardzie. Plastikowy kosz w neonowym kolorze jest wypełniony wszystkim, co się może przydać podczas weekendowego piknikowania na trawie. Kserówkami z przewodnika po Łazienkach, rozkładanym stołeczkiem, karimatą, skakanką, mazakami i kredkami. Wystarczy zajrzeć do Kordegardy, wylegitymować się i można na cały dzień wejść w posiadanie kosza.

Gdyby nie ZaDarmo nie odkryłabym nadwiślańskiej plaży z darmowymi leżakami, stołami do pingponga, boiskiem do siatkówki i genialną ścieżką spacerową, wyciśniętą w ponad 100-letnim lesie łęgowym. Przeprawa promowa z plaży na drugą stronę, pod Centrum Kopernika też jest za darmo! Sponsorowana przez ZTM.
 
Gdyby nie ZaDarmo, jedna A. nie podpowiedziałaby mi, że w upalny dzień dobrze jest się ochłodzić w wodzie na patio budynku Normana Fostera, a druga A. nie zabrałaby mnie pewnego wieczoru pod Centralny Koszyk, czyli nasz nowy stadion narodowy. Kilkadziesiąt miesięcy temu kwitł tam Jarmark Europa. Dziś w chwytającej za serce miejskiej przestrzeni (dworzec Stadion, ach), na asfaltowej obręczy zapiętej wokół gigantycznego, wysypanego żwirem parkingu spotykają się rowerzyści, rolkarze i deskarze.

Dzięki ZaDarmo przypomniałam sobie o obowiązku, jaki nakłada Ustawa o Muzeach na obiekty kulturalne. Dzień darmowego zwiedzania w Wilanowie wypada w niedzielę, w Muzeum Chopina - we wtorek, w Centrum Sztuki Współczesnej - w czwartek, w Muzeum Powstania Warszawskiego - w poniedziałek. Moja ulubiona ulubiona miejscówka, czyli Dom Spotkań z Historią nigdy nie pobiera opłat za wstęp.

Wreszcie, gdyby nie ZaDarmo, nie odkryłabym sadowniczego bogactwa na Siekierkach. Pojechaliśmy dziś tam w trójkę; tylko spod jednego drzewa zebraliśmy tyle soczystych, chrupkich, nie skolonizowanych przez robale jabłek, że starczyło na szarlotkę, gar kompotu i jeszcze zostało kilka kilogramów. - Może cydr? - rzucił nonszalancko R. Chyba jeszcze nie jestem gotowa na takie wyzwanie. Ale sok, dlaczego nie?



1 komentarz:

  1. Niestety w Szczecinie znalezienie "za darmo" będzie prawdziwym wyzwaniem - jedyne co mi przychodzi do głowy to darmowe edycje filmów w pizzerii Vinci. :)
    Tenia

    OdpowiedzUsuń