wtorek, 17 lipca 2012

49

Gdy wracam z porannego spotkania (modna warszawska śniadaniownia: przed wyjściem wciągam dwie pajdy chleba prosto z piekarni, ze śliwkowymi powidłami od sąsiadki, na miejscu zamawiam herbatę i czuję się jak oszustka - podwójna) na szafce w przedpokoju leży paczka. Zawinięta w szary papier, oklejona pocztowym dowodem nadania. Nie rozrywam jej od razu, o nie.

To jedna z ostatnich wymiankowych przesyłek, na które czekam; nie wiem co jest w środku - może ubrania dla Dzika, może nowy męski zegarek, za który oddałam jedwabną bluzkę Hexeline. Bluzkę kupiłam kiedyś, pod wpływem impulsu i nigdy nie założyłam. Japoński zegarek o szwajcarskiej linii mam zamiar sprezentować mojemu ojcu. Coś grzechocze. Może więc nie zegarek, ale konewka do podlewania balkonowego warzywniaka, zapas ciastoliny, książka, którą bardzo chciałabym przeczytać? Dotykam sztywnego papieru. Wciskam paznokieć pod brązową taśmę, zaciśniętą wokół pudła. Rozrywam. Wyłuskuję. Czuję się jak dziecko siedzące pod choinką. Pierogi zjedzone, barszcz wypity, kolędy odśpiewane. Można się skupić na tym co najważniejsze.

Choć wymiana dóbr rzeczowych (zwłaszcza taka, która się odbywa na internetowym targowisku, między wirtualnymi bytami operującymi jedynie fotograficznymi fantomami oferowanych dóbr) jest obarczona sporym ryzykiem, większość moich doświadczeń w tym temacie jest pozytywna. W akcie desperackiego odgruzowywania chałupy pozbyłam się niemal wszystkiego co mi/nam jest niepotrzebne. Wzmocniłam się na froncie książkowym, dziecięco-ubraniowym i dotyczącym wszystkiego co zużywa się w domu. Misja została wypełniona, zadanie wykonane. Mam jednak dziwne poczucie niespełnienia. Konsumenckiego?

***

Od lipca płacimy wyższy czynsz, o 3 stówy. Wspólnota uchwaliła wymianę liczników i trzeba to - kolektywnie - sfinansować.
Przychodzi wyrównanie za prąd i prognoza na kolejne pół roku. Wyższa niż to co płaciliśmy do tej pory. R. obarcza winą piekarnik.
Jeden z moich zleceniodawców przysyła informację, że od sierpnia obniża wyceny.
Mimo to lipiec zapowiada się w naszych finansach rewolucyjnie. Prawdopodobnie uda się nam ostatecznie wykaraskać z debetowego dołu, w którym tkwimy od kilku lat. Saldo na rachunku przestanie być podświetlone na czerwono. Ekscytacja towarzysząca oczekiwaniu na to wydarzenie chwilowo przysłania frustrację na innych frontach.

***

Dzwonię do mądrej głowy, która wydała niedawno mądrą książkę. Chcę się umówić na wywiad. Mądra głowa przystaje z entuzjazmem, pod warunkiem, że mój zleceniodawca odpowiednio zapłaci za czas poświęcony na rozmowę. Stroszę się, ale tylko na chwilę. Bo właściwie dlaczego mądra głowa miałaby nie zostać finansowa wynagrodzona? Może świat funkcjonujący wg zasad opisywanych przez M. (gdzie po odebraniu uprzejmości nie mówi się "dziękuję", tylko "wiele kosztuje?") mniej by trzeszczał?

5 komentarzy:

  1. Witaj, czytam od poczatku i nie wiem kiedy ten wasz dzien wykaraskania sie z debetowego dolka nadszedl, ale od razu przypomniaj sie moj dzien gdy to nastapilo.
    Bedac mloda mezatka z jednym dzieckiem ale i nowa praca przezywalam podobne perypetie finansowe i dzien splaty wszelkich kredytow , revolvingowych i innych pulapek pamietam do dzis. Od tamtej pory jedyny kredyt jaki mialam byl na mieszkanie. A i tego juz nie mam.
    W sumie to byla dobra szkola takie ciezkie poczatki wchodzenia w zycie, bo do tej pory ja pamietam :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My przechodzimy tę szkołę w tzw. kwiecie wieku:-), w myśl zasady, że na naukę nigdy nie jest za późno. Mam nadzieję, że szybciej my się pożegnamy z kredytem hipotecznym niż on wykończy nas;)

      Usuń
  2. Witaj, czytam od poczatku z dużym entuzjazmam:) Z jakich targowisk internetowych korzystałaś? Ja tylko z allegro i tablica.pl, gdzie sa takie na wymiany towarów? Pozdrawiam gorąco Tenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teniu,
      na Facebooku jest kilka warszawskich grup wymiany; myślę że w Twoim mieście też są, a jeśli nie, możesz założyć własną.
      Podobne grupy/miejsca są też na wielu babskich listach dyskusyjnych: słyszałam o wizaz.pl, korzystałam namiętnie z Bazarku Wymiankowego na chusty.pl, ale wprowadzono tam ostatnio obostrzenia, które nie pozwalają rozsiąść się tam nowym osobom.
      Wiem, że zakamarek.eu prowadzi też kącik wymian. Świetne wymiany robi się na thingo.pl. Jest też ciuchowy swapmnie.pl, ale jeszcze z niego nie korzystałam (wystartował zdaje się niedawno).
      No i oczywiście wymiany stacjonarne; zasysam wiedzę o nich z Fejsbuka.

      Usuń
  3. Dziękuję, spróbuję poświęcić zatem nieco czasu na szukanie:) Pozdrawiam Tenia

    OdpowiedzUsuń