piątek, 29 czerwca 2012

40

Na pocztę wędruje kolejne osiem paczek. Albo i dziewięć.

Samochód coraz rzadziej opuszcza garaż; na spotkanie z A. jadę rowerem. Jestem parę minut przed czasem, A. na gazeli zjeżdża eleganckim łukiem z Poniatowszczaka w asyście dwóch psów. Siadamy na trawniku pod Centrum Kopernika. Wyciągam bidon z kranówą (od powrotu z Kaszub nie kupuję już wody), A. odkorkowuje butelkę z domową mrożoną herbatą.

Niania pyta: - Czy mogę zabrać Dzika do zoo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz