sobota, 16 czerwca 2012

34

Co sprawia że niektórym ludziom nie wystarcza jedno własne miejsce do życia?

Wieś, w której od prawie tygodnia mieszkam, składa się z części roboczej i wypoczynkowej. Zabudowa na terytorium rolników jest posklejane z budynków pochodzących z różnych epok i estetyk. Część tworzona przez letników - zadziwiająco harmonijna. Gdyby oceniać ją po tym jak prezentuje, można by powiedzieć: bogato. Ładne, nowoczesne bryły, estetyczne ogrodzenia, uporządkowane ogrody. Bujna zieleń, która otula wypieszczone mikrokosmosy wypoczynku. Oglądanie ich jest przyjemnością i udręką. Pracuje wyobraźnia, iskrzy się na synapsach odpowiedzialnych za podejmowanie niemądrych decyzji inwestycyjnych. Może działka? Może przyczepa, a może domek? Może więc kredyt, żeby starczyło na projekt, materiały, ogrodzenie, rośliny do ogrodu, kuchenka i zmywarka do kuchni, może firma ochroniarska albo pan Kazio, który będzie pilnował wypoczynkowego bogactwa, gdy chwilowo zrezygnuje się z cotygodniowego pokonywania samochodem kilkuset km po to, żeby się przez dwa dni poinhalować świeżym powietrzem. Własnym świeżym powietrzem.

Tak, wizja posiadanie letniego domu może oszołomić równie mocno jak zbyt szybka kolejka haustów w barze tlenowym, wiem coś o tym.

Dom, w którym do prawie tygodnia mieszkam, jest na sprzedaż. Właściciel chce 480 tysięcy złotych za piętrową, rozwojową chałupę na pokaźnej działce, z oszałamiającym widokiem  Dla pocieszenia R. policzył koszt pojedynczego noclegu. Jeśli nowy właściciel kupi dom, będąc w podobnym do naszego momencie życia i spędzi w nim każdy ciepły weekend aż do osiemdziesiątki, zapłaci za każdą noc 460 zł. Dużo to? Czy może mało?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz