wtorek, 5 czerwca 2012

30

Zmęczona.

Nie, nie ograniczaniem, ale rozszerzaniem. Bo wciąż zdarza się, że mam problem z powiedzeniem: nie zrobię tego.

Właśnie, chwilowo, ponoszę tego konsekwencje.

Choć wolałabym się wyspać.
Poleżeć na trawie.
Poczytać książkę.
Popatrzeć na kogoś, posłuchać, pogadać.
Nic nie robić.


Jeśli zapytać przeciętnego reprezentanta kultury zachodnioeuropejskiej, jakie są korzyści z ograniczenia konsumpcji, na liście znajdzie się prawdopodobnie:
- porządek w domu i w głowie
- poczucie większej kontroli
- zwiększone poczucie bezpieczeństwa
- górka na koncie
- więcej wolnego czasu

A co z pracą? Teoretycznie wyraźne ograniczenie konsumpcji, a co za tym idzie, wydatków, mogłoby oznaczać możliwość ograniczenia ilości przepracowanych godzin. Ale czy jest to faktycznie tak proste?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz