niedziela, 8 kwietnia 2012

4

Przeciętna warszawska rodzina wydaje na wielkanocne śniadanie 150 zł. Wg badań. Badania nie precyzują czy suma obejmuje tylko śniadaniowe menu, czy również następującą po nim paradę ciast.

Nasz wkład w świąteczną wyżerkę jest niedosłowny: przywozimy ze sobą karton soków z Suwalszczyzny, wyciskanych prze wiklinową praskę (zamówiliśmy je już jakiś czas temu, w ramach jednej ze stołecznych kooperatyw), swojską kiełbasę (efekt eksperymentów ojca R.), trochę egzotyczności przywiezionych z Singapuru i 5 litrów wódki. To wódczane przegrupowanie; u nas butelki się kurzą, moja matka planuje wykorzystać ich zawartość do zrobienia nalewki z kwiatów czarnego bzu.

Rodzice decydują się w tym roku na śniadanie w wersję mini - tak przynajmniej twierdzą. Na stół trafia wielka miska jarzynowej sałatki (12,5 zł), biała pieczona kiełbasa (6 zł) z chrzanową ćwikłą (2,5 zł), plasterki pieczonego indyczego udźca (4 zł), kotlety z pstrąga (20 zł), faszerowane jajka - wolnowybiegowe, więc po 80 gr sztuka (5,60 zł). Jest chleb, pomidory, ogórki, masło z własnoręcznie wysianą rzeżuchą. Grzybki z piwnicy. Całość: 71,6 zł. Połowa średniej. Mało? Dużo? Minimalistycznie?

Śniadanie jemy też na kolację.

 ***


Odwiedzam K.
Sterty ubrań. Sterty zabawek, przyrządów plastycznych, gier, książek, klocków, naczyń. K. jest zmęczona. Myśli o zmianie, generalnej redukcji, ale przeszkód jest na razie więcej niż potencjalnych korzyści. Rozmowa schodzi na tematy materialne: - Jestem jak ciotka A. przytłoczona przez rzeczy, bezsilna wobec rzeczy. Chciałabym się przeprowadzić, wtedy mogłabym wyrzucić Te Rzeczy. Ale czy na pewno bym je wyrzuciła? To przecież moje rzeczy!

Rozumiem ją doskonale. Sama, choć mam zadatki na reduktorkę – działam jednak w trybie powściągliwym. Nie jestem w stanie pozbyć się spódnicy mojej matki, która uprzyjemniała jej pewne lato w latach 70. Na dnie sterty nienoszonych ubrań wciąż leży sukienka, którą nosiłam zimą 1993 roku. Może następną zimą też. Ale w pewnym momencie z niej wyrosłam – nie rozmiarowo, ale mentalnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz